
The Clientele: Gdy mgła nauczyła się tańczyć
Od zamglonego „Reflections After Jane” do niemal tanecznego „Bookshop Casanova”. The Clientele pokazują, jak melancholia zmienia brzmienie, lecz nie znika.
TONY ARCHIWALNE

Od zamglonego „Reflections After Jane” do niemal tanecznego „Bookshop Casanova”. The Clientele pokazują, jak melancholia zmienia brzmienie, lecz nie znika.

Słuchaliśmy „Ciepłego Wiatru”, kiedy wokół nas naprawdę powiewał ciepły wiatr, a Natalia Przybysz i Skubas wracali w zapętleniu. Gdzieś między morzem, melodią i ich głosami pogoda stała się stanem wewnętrznym: ciepłem, które weszło pod skórę…

Jazxing nie unowocześnił A może by… Transport Bandu. Usłyszał, że polski singiel z 1980 roku od początku skrywał leniwy funk, balearskie światło i klubową przyszłość. Po latach utwór dostał jeszcze jedno życie, tym razem jako…

Siwe włosy, czarna kawa, późne lato i zwykły wtorek. „Komary” Kaśki Sochackiej opowiadają o miłości, która nie potrzebuje wielkich deklaracji, tylko wspólnej przyszłości.

Pale Blue Eyes, od 16 kwietnia 20 roku, ma dla mnie jedną parę niebieskich oczu 💙
Diamond Hoo Ha miało odzyskać dawny hałas Supergrass. Czasami naprawdę go znajduje, czasami tylko przypomina sobie jego kształt.

Zanim Supergrass zostali wiecznymi chłopakami z Alright, byli trzema młodymi muzykami z okolic Oxfordu, którzy spotykali się po pracy i odkrywali, że razem przyspieszają

Richard Ashcroft umie pisać melodie, które brzmią jak objawienie. Problem w tym, że czasem sam zbyt mocno w nie wierzy. O solowej karierze po The Verve.

The Verve wrócili po jedenastu latach, lecz nie po to, by ponownie zamieszkać w 1997 roku. Forth jest nierówną, przestrzenną i chwilami pięknie zagubioną płytą czterech ludzi, którzy odzyskali wspólny rytm, ale nie wspólną przyszłość.

Na A Northern Soul psychodeliczne niebo The Verve opada coraz niżej; gitara Nicka McCabe’a przestaje być krajobrazem, a zaczyna naciskać, ranić i wywoływać napięcie. To album nagrany przez zespół, który wciąż potrafił tworzyć razem wielką…

Największym żartem Maca DeMarco nie są jego wygłupy. Największym żartem jest to, że pod całą tą błazeńską maską ukrył jedną z najczulszych piosenek współczesnego indie.

Pulp nigdy nie potrzebował najgłośniejszych gitar ani największych stadionów, żeby stać się jednym z najważniejszych zespołów brytyjskiej muzyki. W drugiej części cyklu na Tony Muzyki zaglądamy pod powierzchnię melodii i odkrywamy, dlaczego kilka pozornie prostych…

Pulp nie spadł z nieba razem z britpopem. Ten zespół latami tłukł się po obrzeżach sceny, aż w końcu zamienił zwyczajne brytyjskie życie w jedne z najlepszych piosenek lat 90.