← Wszystkie teksty

Faithless. Za mało ciebie

Symetryczny kadr okna pastelowego wagonu z lasem odbitym w szybie. Krem, turkus i bordowe napisy Faithless. Za mało ciebie. Logo Tony Muzyki.

Wyobrażam sobie ją w mojej koszuli, z telefonem przy uchu, odwróconą trochę w stronę okna. Mógłbym przyglądać się jej bez szukania słów, które usprawiedliwiłyby moje milczenie. Tak słucham „Miss U Less, See U More” Faithless: dopisując do muzyki scenę, dla której chciałbym znaleźć miejsce w życiu. Scena jest już prawie gotowa, choć nie wiem, czy kiedykolwiek znajdzie się dla niej dzień.

Utwór pochodzi z „No Roots” z 2004 roku. Rollo i Sister Bliss dają mu sprężysty bas, klawisze i puls podszyty funkiem. Maxi Jazz prowadzi opowieść niskim głosem, a LSK otwiera ją śpiewanym refrenem. Jest w jego głosie uśmiech, który łatwo wziąć za zaproszenie. Podążając za nim, można dopowiedzieć sobie odległość między dwiema twarzami, światło padające na szyję, dłoń, która mogłaby za chwilę znaleźć się bliżej. Muzyka ma swobodę, której chciałoby się od niej nauczyć. Przez kilka minut można poruszać się w jej rytmie i wyobrażać sobie, że równie łatwo udałoby się podejść do drugiego człowieka.

W tej scenie pozwoliłbym sobie przysunąć krzesło, dotknąć jej dłoni, sprawdzić, czy potrafilibyśmy zamilknąć bez skrępowania. Miałbym ochotę poznać wszystkie drobne rzeczy, których nie da się wyczytać z wiadomości. Jak wyglądałaby zamyślona, czy śmiałaby się w pół pocałunku, co powiedziałaby zaraz po przebudzeniu. Każdy szczegół wydaje się możliwy, dopóki nie trzeba włożyć klucza do prawdziwych drzwi.

Pod taneczną lekkością słyszę jednak pytanie o to, ile z takiego obrazu mogłoby się wydarzyć poza moją głową. Wyobraźnia z łatwością podsuwa czyjąś bliskość, a razem z nią obawę, że zabrakłoby na nią czasu. Nawet w wymyślonym pokoju zerkałbym na zegarek. Chciałbym wiedzieć, że ktoś jeszcze widzi ten sam stół i dwa krzesła.

Tytuł mieści w kilku słowach pragnienie, któremu trudno byłoby nadać skromniejszą formę. Chciałbym mieć kogoś obok na tyle długo, żeby wspólny dzień przestał być wydarzeniem. Wystarczyłoby razem wybrać pieczywo, pogubić temat rozmowy, odłożyć coś na później bez umawiania kolejnego terminu. Te małe sceny układają się w przyszłość, którą umiem sobie jeszcze przedstawić. Z dalszym ciągiem bywa trudniej.

Najchętniej puściłbym tę piosenkę od nowa i pozwolił wyobraźni jeszcze chwilę urządzać ten pokój. Na stole stałyby dwa kubki, na krześle mogłyby leżeć jej rzeczy. Może zostałoby nam całe popołudnie, a może żaden z tych drobiazgów nigdy nie przekroczy progu wyobraźni. W muzyce wciąż byłoby dla nich miejsce. Chciałbym kiedyś usłyszeć tę piosenkę w pokoju, którego nie musiałbym już sobie wymyślać.

Tony Muzyki także w aplikacji.
Wybierz język lektury i zachowaj teksty na później.

Skomentuj