Gdyby ktoś próbował w jednym zdaniu opisać, co wydarzyło się w polskiej muzyce w ostatnich latach, prawdopodobnie powiedziałby coś bardzo prostego. Romantyzm nigdzie nie zniknął. On tylko przestał krzyczeć.
Jeszcze kilkanaście lat temu polska muzyka popularna lubiła wielkie emocje wyrażane w sposób równie wielki jak stadionowe koncerty. Refren musiał być potężny, uczucie dramatyczne, a bohater piosenki najlepiej gdyby wyglądał jak ktoś, kto właśnie stoi na krawędzi świata i zastanawia się nad sensem życia. W tamtym języku emocji było sporo patosu, sporo metafor i sporo przekonania, że miłość musi brzmieć jak deklaracja składana z megafonem w dłoni.
Potem coś się zmieniło. Zmiana nie przyszła nagle, nie miała jednego autora i nie została ogłoszona w żadnym muzycznym manifeście. Po prostu coraz więcej artystów zaczęło pisać piosenki tak, jakby odkryli, że najciekawsze zdania brzmią czasem jak fragment rozmowy podsłuchanej w kuchni o drugiej w nocy. I właśnie z tej zmiany wyrosło coś, co można nazwać nową polską szczerością.
To nie jest jeden gatunek muzyczny. To raczej sposób mówienia o świecie. W tym sposobie romantyzm wciąż istnieje, tylko zamiast dramatycznych monologów pojawiają się zwykłe zdania, które brzmią tak, jakby ktoś naprawdę próbował opisać swoje życie.
Romantyzm bloków, autobusów i zmęczenia
Dobrym przykładem tej zmiany jest Jakub Skorupa. W jego piosenkach romantyzm nie wygląda jak scena z filmu ani jak fragment poetyckiego dramatu. Wygląda raczej jak zwykły dzień, w którym człowiek wraca z pracy, robi sobie herbatę i przez chwilę siedzi w ciszy, zastanawiając się, czy wszystko w jego życiu idzie w dobrą stronę.
Skorupa pisze o blokach, o pracy, o zmęczeniu i o tym szczególnym momencie dorosłości, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że świat nie jest tak prosty, jak wydawał się kilka lat wcześniej. Bohater jego piosenek nie jest romantycznym poetą ani buntownikiem z gitarą. Jest kimś, kto próbuje przeżyć kolejny tydzień i przy okazji zrozumieć, co właściwie czuje.
Podobny rodzaj czułości wobec codzienności słychać u Kaśki Sochackiej. Jej piosenki są jak listy, które ktoś napisał, ale nigdy nie wysłał. Nie ma w nich wielkich deklaracji. Są raczej drobne zdania, które brzmią tak, jakby zostały zapisane w chwili, kiedy ktoś naprawdę próbował nazwać to, co czuje.
Daria ze Śląska idzie jeszcze dalej w stronę prostoty. Jej teksty często przypominają rozmowę z kimś znajomym, kto nie próbuje być poetą, tylko opowiada historię tak, jak ją pamięta. Paradoks polega na tym, że właśnie ta zwyczajność sprawia, iż jej piosenki brzmią niezwykle literacko. Bo czasem jedno zwykłe zdanie mówi więcej niż najbardziej wyszukana metafora.
Elektroniczna melancholia
Nie wszyscy artyści tej sceny opowiadają historie wprost. Część z nich buduje raczej nastrój.
Duet Coals tworzy muzykę, która przypomina poranek w mieście, kiedy ulice są jeszcze puste, a świat dopiero zaczyna się budzić. W ich piosenkach nie zawsze wiadomo dokładnie, o czym jest tekst. Ważniejsze jest to, jakie emocje zostają w powietrzu.
Nieco podobną wrażliwość można znaleźć u Fismolla, maestra gitary . Jego muzyka brzmi jak ścieżka dźwiękowa do filmu, który nigdy nie powstał, ale który każdy słuchacz może sobie wyobrazić. Jest w niej spokój, melancholia i dużo przestrzeni. Jakby ktoś przypomniał, że cisza bywa jednym z najważniejszych instrumentów.
Wrażliwość z groove’em
Nowa polska szczerość nie oznacza jednak wyłącznie spokojnych ballad. Czasem emocje idą w parze z rytmem.
Najlepszym przykładem jest Bitamina. Ich muzyka jest pełna groove’u, ale teksty pozostają zaskakująco osobiste. Mateusz Dopieralski pisze o relacjach, o rodzinie i o drobnych momentach życia, które zazwyczaj nie trafiają do piosenek.
To trochę tak, jakby ktoś postanowił połączyć poezję z funkiem.
Z kolei Taco Hemingway stał się kronikarzem miejskiego życia młodych dorosłych. W jego tekstach pojawiają się bary, nocne autobusy, wynajmowane mieszkania i rozmowy, które zaczynają się od filozoficznych pytań, a kończą na ironicznych komentarzach o rzeczywistości.
Taco jest romantykiem, tylko takim, który nie chce się do tego przyznać.
Alternatywa która weszła do mainstreamu
Najciekawsze w całej tej historii jest to, że język emocjonalnej szczerości przestał być domeną niszy.
Dawid Podsiadło potrafi śpiewać o wspomnieniach z dzieciństwa i o małych miastach tak, że nagle koncert na stadionie zaczyna przypominać prywatną rozmowę. Tomasz Makowiecki z kolei przeszedł drogę od klasycznego popu do bardziej refleksyjnej muzyki, która coraz częściej przypomina alternatywę.
A nad całą tą sceną od lat unosi się jeszcze jedna postać, która od dawna pokazywała, że emocje można opisywać z dystansem.
Nosowska.
Jej teksty są jednocześnie czułe i ironiczne. To połączenie sprawia, że nawet najbardziej poważne tematy potrafią brzmieć lekko.
Romantyzm z przymrużeniem oka
Na końcu tej historii pojawia się jeszcze ktoś, kto trochę wywraca stolik.
WaluśKraksaKryzys.
Waluś jest jak romantyczny bohater, który nagle zorientował się, że świat bywa absurdalny. Jego piosenki są głośniejsze, szybsze i bardziej gitarowe niż większość utworów tej sceny, ale pod tą energią wciąż kryją się emocje.
Tyle że zamiast dramatycznego monologu pojawia się ironia.
Tam, gdzie Kortez potrafi sprawić, że ktoś siedzi w ciszy i patrzy w ścianę, Waluś sprawia, że ktoś słucha tej samej emocji i zaczyna się z niej śmiać.
To romantyzm po espresso.
Dlaczego to działa
Najciekawsze w nowej polskiej szczerości jest to, że nie powstała z planu. Nie było manifestu ani wspólnego programu. To raczej zbieg wielu indywidualnych historii, które zaczęły mówić podobnym językiem.
W świecie, w którym kultura próbuje być coraz głośniejsza i coraz bardziej spektakularna, pojawili się artyści, którzy mówią coś znacznie prostszego. Nie jestem pewien…
Spróbujmy to zrozumieć.
I nagle okazuje się, że bardzo wielu ludzi chce właśnie tego słuchać.
Bo wbrew temu, co czasem sugeruje popkultura, większość ludzi nie czuje się bohaterami wielkich historii. Częściej czują się bohaterami zwykłych dni.
I może właśnie dlatego te piosenki zostają z nami na dłużej niż wszystkie wielkie hymny świata.

Dodaj komentarz